Teraz w trakcie wojny w 2014/2015 roku w Kijowie manifestacje odbywają się praktycznie w każdym miesiącu, zupełnie podobnie jak happeningi urządzane w Warszawie. Z tym że tutaj manifestacje są oczywiście nacechowane tematami wojennymi bądź w 100% problemami gospodarczymi. Raczej nie spotyka się (przynajmniej obecnie) radosnych zgrupowań – społeczeństwo jest bardzo przygnębione sytuacją kraju i prowadzoną wojną na wschodzie z zwolennikami Rosji oraz de facto regularnymi oddziałami Rosyjskich żołnierzy.

To czym się różni Polska manifestacja od tych spotykanych w Kijowie to niesamowita proporcja służb mundurowych w stosunku do uczestniczących. Dla przykładu gdy konkretny wiec, zgrupowanie manifestujących liczy ok 500 osób to Policji w okół będzie nie mniej niż 2000 tysiące + transportery, „lodówki”.

Na manifestacjach jak i w całym mieście jest spokojnie. Wszelkie „ogniska zapalne” buntu, akty chuligańskie są momentalnie tłumione przez służby policyjne stąd w ogóle dostrzeżenie jakieś nietypowej groźnej sytuacji jest praktyczne bliskie zeru. Wszyscy uczestnicy mają świadomość rangi służb mundurowych (również i Policyjnych) dopiero teraz w trakcie wojny społeczeństwo docenia każdego mężczyznę który służy dla kraju (niezależnie jaka to służba). Społeczeństwo Ukraińskie jak podkreśla ich obecny prezydent Poroszenko „mocno się skonsolidowało” w trakcie ostatnich zmian w ich kraju. Każdy ma świadomość że obecnie realia są takie że ok. 1/8 kraju jest okupowana przez ich największego sąsiada Rosję.

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany