W tej książce wydanej na początku II kwartału 2015 roku (czyli dość świeżej) opisane są wszystkie niesnaski tworzące konflikt Ukraińsko – Rosyjski. Początek książki nieco różni się od aktualnie wydawanych tytułów na Ukrainie. Autor skupia się na przedstawieniu i analizie pierwszych dziejów ludu Ukraińskiego. Początkowe rozdziały są związane z opisem powstawania języka Ukraińskiego, Państwowości oraz najważniejszych dziejów historii. Co mnie zaciekawiło w pierwszych etapach książki:

  1. To że w antropologii lingwistycznej dialekt Ukraiński niezaprzeczalnie powstawał w tych samych przedziałach czasowych co język Białoruski, Słowiański (który dzieli się teraz na kilkanaście odmian) oraz Rosyjski. Autor faktycznie przedstawia rozsądny argument że mówienie o państwie Ukraińskim którego nigdy nie powinno być i który nie ma prawa aspirować do osobnego Państwa w Europie jest nietrafiony. Fakt faktem – gdy dawno temu ludzie dzielili świat na regiony i ludy to niesprawiedliwie wszystko rozdano – ale to jednak kompletnie ogólny argument który może dotyczyć pewnie i narodu Cygańskiego(…) Autor natomiast przekazuje czytelnikom ogólną historię Ukrainy której faktycznie w książkach z 2015 podejmujących ten temat nie ma…
  2. Do sprawdzenia jest również fakt (tylko go przytaczam) że w etnografii językowej dialekt Ukraiński wywodzi się nie z Rosyjskiego ani Białoruskiego tylko z Słowiańskiego… że wszystkie słupki związane z kategoryzacją języków w tej dziedzinie wskazują Ukraiński jako pochodną Słowiańskiego.
  3. Autor książki uzmysławia również czytelnikom jedną bardzo ważną rzecz: Ukraina od 16 wieku cały czas niepodważalnie była różnymi sposobami rusyfikowana przez naród Rosyjski. Jest to jedyny kraj który w tym momencie walczy o własną wizje Państwowości. Białoruś, Kazachstan, Osetia Południowa, Abchazja to kraje które zdaniem geopolityków są nie do wyjęcia z ruskich wpływów.
  4. Uważam również że bardzo trafnym argumentem jest udowadnianie przez setki lat narodu Ukraińskiego że nie można ich mylić z Ruskami – że dawno temu cała ta nacja dałaby się zrusifikować a tak nie jest – wiele pokoleń Ukraińskich udowadniało swoją dezaprobatę w stosunkach Rosyjskich. Że w dzisiejszych czasach tym bardziej pokazują w walkach na wschodzie że daleko im do Rosji – nie chcą być Ruskami…

Szkoda że autor książki opisując historię Ukrainy oraz jej bliskich sąsiadów podejmuje wiele negatywnych i pozytywnych kwestii z dziejów narodu Ukraińskiego. Niestety wspominając o Polsce nie doświadczymy tutaj nawet jednego zdania o rzezi wołyńskiej, negatywnych działaniach ugrupowań UPA oraz tzw. „Banderowców” wobec ludności Polskiej która w czasie II wojny światowej licznie dzieliła te ziemie z Ukraińcami.

Po bardzo długich etapach przechodzi się do pierwszych relacji z Majdanu, Krymu i regionów: Donbaskiego i Ługańskiego. Maksym Kidruk (autor książki) rozpisuje na czynniki pierwsze zasadę grabienie przyległych terenów przez Rosję. Identyczna sytuacja (związana z ochroną ludności Rosyjskiej na obcych terenach) Rosja przeprowadziła w Gruzji, Osetii Południowej, Czeczeni w Finlandii (II wojna światowa – wojna między Rosją a Finlandią zaczęła się od tego że na posterunek Finlandzki spadły bomby wygenerowane z terenów Rosyjskich w wyniku czego władze Kremla wypowiedziały wojnę ponieważ obok granicznych posterunków z Finlandią mieszkała ludność Rosyjska…) ten schemat ataku i jedna i ta sama śpiewka powiela się w innych państwa a w dzisiejszych czasach również i na Ukrainie.

Zapraszam do czytania!

 

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany