Z takich pierwszych myśli: nasi obaj sąsiedzi Rosja i Ukraina z którymi graniczymy prowadzą otwartą wojnę (oczywiście nie w oficjalnej polityce) ale na froncie nie ma co to 100% wojna od pierwszych wystrzałów w kwietniu 2014 do dzisiaj. Nasz rząd można powiedzieć że nic nie robi. Bo wysłanie przelewu do Kijowa to nie pomoc na poziomie obecnej wojennej sytuacji.

Nie wiem dlaczego media zagraniczne, Polskie i o dziwo po części Ukraińskie aż tak nie mają spójnego nazewnictwa co do określenia sytuacji jaka wytworzyła się po rewolucji na Majdanie, zajęciu Krymu przez Rosją i de facto wojny Ukrainy z Rosją na terenach Ukraińskich.

Te media sądząc po nazewnictwie tak samo się zachowują jak rządy Państw UE (łącznie z Polską), jakie Polskie MSZ(Ministerstwo Spraw Zagranicznych) taka relacja z Ukrainy np. przez TVN. Lubię Schetynę (w miarę) i jest on jednym z cennych polityków w Polsce no ale nie akurat jako minister MSZ. Sikorski jechał ostro w Kijowie z Rosja, Ukraińcami i swoją podstawą „co mają zrobić by zakończyć konflikt”

Ustalmy fakty:

w telewizji co chwilę słyszymy „separatyści, zielone ludziki, prorosyjscy separatyści, donbas, republika doniecka i ługańska”

CO TO JEST JA SIĘ PYTAM?

Rosja napadła na Krym i siła wzięła te ziemie (zmusiła w autonomicznym parlamencie Krymskim radnych pod groźbą siły do złożenia autonomii i przyłączeniu się do Rosji), napadła na obwód Doniecki i Ługański. W Krymie główny zwolennik Rosyjskiej polityki nawet sam przyznał w Rosyjskiej telewizji że zajęcie Krymu nie byłoby możliwe gdyby pod groźbą siłową nie można było zmusić radnych do odpowiednich ustaw. Przyznał również że bez obecności wojsk Rosyjskich to nie byłoby możliwe. W telewizji non stop słyszymy utrwalanie sformułowań „Donbas, w Donbasie”- co to jest ja się pytam? to separatystyczna nazwa prawidłowa to „obwód Doniecki”.

Skąd w takim Doniecku, mieście o wielkości Łodzi czy Krakowa wzięło się tyle czołgów, wozów opancerzonych, rakiet typu Grad, Toczka – chyba ukrywali to w biedaszybach pod ziemią : )  To jest dla mnie mega fakt nie do podważenia, skoro granica obwodu Donieckiego i Ługańskiego z Rosją jest szczelna to skąd nagle w takiej Łodzi czy Krakowie może powstać z 2-3 tysiące wozów opancerzonych, artylerii czy tanków (nie mówiąc o nielimitowanej sile mężczyzn). Normalnie spod ziemi się to wzięło. I ten fakt w ogóle nie obchodzi cały pozostały świat.

Cytaty, tytuły i nagłówki typu „W Ługańskiej Republice Ludowej” to mam wrażenie że każe im w redakcji sam Putin pisać i jeszcze przegląda przez oko „saurona” z tyłu za ich plecami na poprawność stylistyczną całego artykułu.

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany